Trochę jak na Dzikim Zachodzie

Walczymy w tej chwili o zaopatrzenie wyprawy – tu jest socjalizm i sytuacja w wielu aspektach podobna do Polski lat 80-ych (dodatkowo bardzo wysoka przestępczość, o tym niżej). Więc aby wyprawa w ogóle mogła mieć powodzenie – te sprawy musimy załatwić w pierwszej kolejności. Podobnie jak kwestię transportu wewnątrz kraju.

Wczoraj cały dzień spędziliśmy w IVIC (Wenezuelska Akademia Nauk) – w towarzystwie niezwykłych, pozytywnie zakręconych ludzi. Jest tu Polak zajmujący się jaguarami. Spotkaliśmy też kilku wenezuelskich naukowców niezwykle zaangażowanych w Instytut Ekologii Tropikalnej, w ochronę i zatrzymanie wycinki miejscowych lasów.

Zdjęcia z Caracas będę wysyłał dziś w nocy. Tu się nie chodzi z aparatem po ulicy, bo prawie na pewno straci się sprzęt – co najmniej, nierzadko i życie. Tu się nie rozmawia przez telefon w samochodzie, bo podchodzi niesympatyczny pan z pistoletem na światłach – i zabiera telefon. To bardzo częste. Na ulicy (chodniku) – jest jeszcze gorzej.
Przed naszym przyjazdem ostrzelano samochód Ambasadora RP – nie wiedzą dlaczego. Chcieli albo ukraść BMW albo go z kimś pomylono. Nawet nie ma większej awantury… bo to normalne.

Już wiemy, że do wyprawy dołączył Alberto Raho (zamiast Manuela) wraz z przyjacielem i kolejnym wspinaczem wenezuelskim – Mario Osorio. Skład jest mocny i jesteśmy dobrej myśli.

Pozdrawiam,

MA.

Reklamy

Dodaj komentarz

Filed under Uncategorized

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s